Pierwszy raz zobaczylam Monroe piercing w 2005 roku, mieszkajac w Anglii. Tam jest to bardzo popularna forma zdobienia twarzy. Od tamtej pory wiedzialam, ze musze miec taki kolczyk !!! Niestety wtedy jeszcze nie bylam pelnoletnia i monroe budzil pewne obawy mojej mamy ( jak wszystkie klucia twarzy). Pelnoletniosc osiagnelam 3 miesiace pozniej i mimo iz mysl o tym piercingu wciaz siedziala gdzies w mojej glowie to nie mialam tej 100% pewnosci, ktora jest niezbedna do wykonania jakiegokolwiek przeklucia (a w szczegolnosci na twarzy). Wciąż bilam się z myslami, biorac pod uwage wszystkie za i przeciw. Jednak jakies 2 tygodnie temu odwaga ostatecznie wziela gore i bylam juz calkowicie zdecydowana, ze chce zrobic piercing jak najszybciej to mozliwe. Udalo mi sie przekonac mame, ktora chyba zrozumiala, ze jest to z mojej strony bardzo dokladnie przemyslana decyzja, ktorej nie bede zalowala. Zanim podejelam ostateczna decyzje ogladalam mnostwo zdjec takiego piercingu, czytalam artykuly na ten temat i co najwazniejsze ... staralam się znalezc profesjonalne studio, gdzie mialabym pewnosc, ze zabieg zostanie wykonany tak, ze nie będę się musiala martwic o jego konsekwencje.
At A Glance Author Martyna Contact Martyna@bme.anon When A month ago Artist ? Studio black Death Location Wrocław Mieszkam w malym miescie, wiec do najblizszego profesjonalnego studia musialam dojechac pociagiem (okolo dwoch godzin). Im bylo blizej tego wydarzenia, tym bardziej sie stresowalam - obawialam sie bolu (to chyba przede wszystkim), znajomosci "fachu" osoby przekluwajacej, procesu gojenia oraz ewentualnych pozniejszych utrudnien z zyciu spowodowanych kawalkiem stali w dzisle, lecz ani przez chwile nie przyszlo mi do glowy aby zrezygnowac. Wysiadlam z pociagu i niemalze biegiem udalam sie z strone studia, chcialam to miec jak najszyciej za soba. Pan zajmujacy się robieniem tatuazy zalowal pania, która wykonuje piercig. Co mnie zdziwilo najbardziej - przekluwajaca mnie pani nie miala na sobie zadnego kolca. Zapytalam sie czy bedzie jakies znieczulenie, odpowiedziala ze to nie jest konieczne ... ( bbbrrr wystraszylam się bardzo, bo strach przed bolem był glownym czynnikiem hamujacym mnie przez tak dlugi czas) !!!! Na szczescie pani bardzo dobrze znala się na tym co robi.Najpierw poprosila mnie abym usiadla na duzym niebieskim fotelu (przypominajacym dentystyczny), po czym zaczela przygotowywac wszystkie niezbedne narzedzia, czyli igla, szczypce, jakis dezynfekujacy spryskiwacz oraz kolczyk. Bardzo wazne abyscie bacznie obserwowali czy przygotowywany sprzet jest zapakowany, jeżeli tak to możecie być spokojni, oznacza to bowiem ze jest jednorazowy. Gdy już wszystko było gotowe zostalam poproszona o namalowanie flamastrem kropki w miejscu w którym chce mieć swój wymarzony piercing. Kiedy to zrobilam „zabieg" rozpoczal się – moja gorna warga zostala chwycona szczypcami, ale nie martwcie się takie chwycenie wykonane umiejetnie, przez doswiadczonego piecera nie sprawi wam zadnego bolu! Poczulam tylko lekkie uklucie, po czym uslyszalam, ze już po wszystkim. Az ciezko mi było w to uwierzyc, bo mowiac szczerze bol był zerowy, nie odczulam go w ogole! Po przekluciu bylo sporo krwi, zajelo to troche czasu zanim udalo sie ja zatamowac, ale wystarczylo przystrzymac wacik przez dluzsza chwile i już wszystko było w porzadku. Zabieg wspominam jako bardzo mile wydarzenie, najbardziej stresujacy moment jest wtedy gdy piercer przygotowuje wszystkie "przyrzady" - igle, szczypce oraz kolczyk, poza tym nie radze otwierac oczu gdy ma się igle przechodzaca przez usta – malo przyjemny widok :p Ale tak naprawde nie ma sie czego bac :)) Zaraz po zabiegu moglam pokazywac sie ludziom i nikt by sie pewnie nie domyslil, ze to swiezo zrobiony piercing, malutkie zaczerwienienie, niewidoczna opuchlizna. Zagieb zostal wykonany w sterylnych warunkach oraz bardzo sprawnie co rowna sie bezbolesnie.
Po 3 dniach musialam ponownie wybrac się do studia, bo niestety zalozony piercing okazal się za krotki. Wargi sa bardzo mocno puchnacym miejscem. W moim przypadku opuchlizna była spora, dlatego zabraklo miejsca miedzy skroa a kolczykiem, w efekcie piercing zaczal się wzynac w skore i dziaslo. Rozwiazaniem tego problemu było wlozenie dluzszego kolczyka, studio wykonuje to bezplatnie. Ten dluzszy kolczyk jest tzw. „leczniczym" i zostawia się go w dziurce na ok. dwa tygodnie. Po tym czasie należy ponownie odwiedzic studio, tym razem aby wlozyc „kolczyk wlasciwy", ladnie przylegajacy do skory.
Minely już prawie 3 tygodnie odkad mam Monroe piercing i jestem z niego bardzo bardzo zadowolna. Nie sprawia mi zadnych problemow. Jest praktyczny i niewyczuwalny, ostatnio coraz czesciej zapominam ze w ogole go posiadam ;) nie rani dziasla,nie zachacza o żeby,nie przeszkadza podczas mycia zebow ani jedzenia, a to dlatego ze jego dlugosc jest idealnie dobrana do moich ust.
Mój Monroe zostal już obsypany wieloma komplementami, nawet moi rodzice stwierdzili ze pasuje do mojej twrzy i jest bardzo dziewczecy, poza tym przyznam, ze odkad go mam przyciagam mnostwo spojrzen! Moim zdaniem to najbardziej kobiecy i seksowny piercing z możliwych, a przy tym wyjatkowo oryginalny (przynajmniej w Polsce rzadko widuje kogos z takim przekluciem), w odroznieniu od pepka czy nosa, który ma teraz przekluty co druga napotkana dziewczyna. Ja stawiam na nietuzinkowosc i wlasny styl, dlatego wybralam Monroe !
Jeżeli macie jakiekolwiek pytania dotyczacego tego typu przeklucia to smialo piszcie na mail, odpowiem na każdy.