Kiedys dawno temu, kiedy piercing dla mnie byl czyms odleglym i nierealnym oddawalem sie refleksjom na temat przeklutych chrzastek moich kolezanek. Ciekawilo mnie jak bardzo jest to bolesne i takie tam. Ogolnie doszedlem do wniosku, ze bol musi byc przeokrutny i przestalem rozstrzasac problem.
At A Glance Author Maciek Contact Maciek@bme.anon IAM Maciek When N/A Artist kolo z yakuzy Studio yakuza Location warszawa
Pozniej kiedy juz mialem przekluty uszy, a nawet lekko poszerzone (do marnych 2.4) natrafilem na typa z... gwozdziem w chrzastce. No to juz w ogole mnie powalilo na kolana, a na dodatek ow gwozdz byl self-made. No ale efekt byl calkiem, calkiem. Zaczalem roztrzasac kwestie tego przeklucia i w mojej glowie ukul sie specyficzny plan zakolczykowania mojej twarzy. Otoz docelowo zrezgnuje z piercingu miejsc takich jak nos, brew na rzecz wypasionych uszu (no niestety moji rodzice kiepsko reaguja na jakis bardziej ekstremalny piercing). Tak wiec docelowo oprocz lobow, mial byc industrial, tragus, rook, moze kilka helixow i jakies dodatkowe lobe. O dziwo caly czas podtrzymuje ten zamiar. Ale jak to ze mna bywa od teorii do praktyki jest ocean. Zaczalem w sumie spokojnie od przegladania fotek na BME, ukazujacych roznorodne industriale (najbardziej mnie urzekla i wryla w pamiec fotka przedstawiajaca typa ktorego ucho wygladalo jak kratka, tak bylo przecpane industrialami). Jakis czas pozniej wybralem sie do studia rozeznalem w cenach, nawet poddalem sie zmierzeniu odleglosci w celu dopasowania kolczyka. Okazalo sie, ze lewe ucho odpada bo mam tam niewielka chrzastke, ktora w czasie gojenia uciskala by kolczyk a co za tym idzie powaznie przeszkadzala w gojeniu (albo cos w tym stylu). Z mierzenia wyszlo okolo 37 mm co mnie prawde mowiac troche przerazilo - to naprawde jakas horendalna dlugosc mi sie wydawala. No ale po zmierzeniu jakos mi przeszly mysli o przekluwanie na jakis czas. Niedlugo potem przegladalem oferte Wildcat`a i natrafilem na sztangi... no i nie moglem sie powstrzymac. Kupilem elegancja sztange dlugosci 40 mm o kulkach 5mm, ze stali chirurgicznej.
Dwa dni pozniej (akurat wypadal wtedy wtorek) mialem juz odlozone pieniazki na przeklucie i wybieralem sie w kierunku centrum. Mialem zajecia w Instytucie Austriackim wiec wpakowalem sie we wczesniejsza WKD i podbilem do centrum. Przespacerowalem sie Chmielna w poszukiwaniu Yakuzy (nie wiem jak to mozliwe ale NOTORYCZNIE nie jestem w stanie skrecic w dobry zaulek). Poziom mojej adrenalinki sympatycznie podskoczyl kiedy przekroczylem prog studia. W srodku siedziala cala banda wietnamcow (oni sa jak jakies plemie), jeden byl tautowany, jedna robila za tlumacza a jeszcze jeden sobie po prostu byl. Wbilem sie do srodka, zamaszystym ruchem zdjalem sluchawki z glowy i oswiadczylem, ze "chce sie przekluc". Kolezka (nawiasem mowiac bardzo sympatyczny gosci) ktory pracowal w Yakuzie skojarzyl mnie bo kilka dni wczesniej pytalem sie o tragusa, przerwale tatuowanie zoltka i zaczal przygotowywac sie do "zabiegu". W miedzyczasie wietnamka zbombardowala mnie szeregiem pytan odnosnie mojego przyszlego piercingu, najlepsze bylo "czy moge przymierzyc" - oczywiscie, ze nie glupia dupo bo jest sterylnie zamkniety! Pff! W kazdym razie wyjalem bandamke zeby zwiazac dready, aby krew nie ich nie zalala a koles kazal mi usiasc na fotelu (to byl chyba fotel dentystyczny). Wzial igle, ja zamknalem oczy i zacisnalem zeby, zabral sie za chrzastke u gory (caly czas wydawalo mi sie, ze to bedzie najgorsze) tymczasem igla przeszla bez najmniejszego bolu (!), co wprawilo mnie w szok i praktycznie zero krwi (kiedy czyscilem potem, bylo odrobine spuchniete, mniej wiecej jakbym sie uderzyl). Niestety najgorsze bylo przede mna, przebicie ucha gdzies w polowie dlugosci to bylo dopiero pieklo. Bol byl przeokropny, zaczely mi sie az trzasc rece... no i ta krew, wylaly sie ze mnie litry krwi, koles mial problemy z zatamowaniem (musial wlozyc mi opatrunek za kolczyk, ktory po skrzepnieciu krwi przypominal ohydny kawal miesa wystajacy z mojego ucha). No ale bylo po wszystkim, zaplacilem i udalem sie na zajecia straszac ludzi i znajomych moim nowy wspa "\Ãw"ë nialym industrialem :)
Niestety po powrocie do domu musialem wyjac skrzepniety wczesniej opatrunek. Kiedy to robilem zmuszony bylem obkrecic kolczyk (co rownalo sie paskudnemu bolowi), najgorszy byl fakt, ze przerwalem skrzepy i krew zaczela sie ze mnie lac na nowo. Zapaskudzilem siebie, koszulke, pralke, podloge w lazience. Makabra, na szczescie udalo mi sie zatamowac ohydne krwawienie i wkrotce szczesliwy polozylem sie spac. Nastepnego dnia w szkole twardo chodzilem po wszystkich moich znajomych i pokazywalem im moje nowy piercing. Z reguly reakcja byla "o moj boze, ty masz to w uchu?" a ja odpowiadalem "no co, to tylko zwykle podwojne przeklucie". Prawde mowiac ich odraza dawala mi kupe zabawy. I tak juz jest od miesiace, balem sie strasznie koncertu ktory mial byc miesiac po zrobieniu industriala (rzekomo goji sie okolo 2-3 miesiecy), na szczescie nie urwalo mi ucha :). Mialem male problemy z gojeniem bo przedawkowalem tribiotic, na szczescie za rada panow z Yakuzy (pozdrawiam!) odstawilem go na rzecz spirytusu i teraz po okolo 1,5 miesiaca od zabiegu mam juz prawie zdrowego industriala. Nastepnym punktem w moim ear projekcie bedzie tragus, jednakze musze poczekac az bede mogl spac swobodnie na prawym boku zeby cokolwiek robic z lewym :)